czwartek, 22 maja 2014

Tajemnicze Domostwo

No dobra. Jest robota. Musimy się dowiedzieć kto i jak to zrobił. Odgadnąć wszystko. Musimy uspokoić to miejsce. Różnimy się, a znać znamy się tylko ze słyszenia, chyba każdy z nas słyszał cokolwiek o kimkolwiek z nas. Zaczynajmy, ten duch potrzebuje nas, żeby odejść na wielki.


Tajemnicze Domostwo gra której autorami są dwie osoby: Oleksandr Nevskiy i Oleg Sidorenko. Wcześniej o nich nie słyszałem ale dzięki grze którą wydał PortalGames mogliśmy poznać tę parę która stworzyła klona Dixita i Cluedo.

Gra ma tylu samo zwolenników co przeciwników.

No ale zacznijmy od początku.

Co dostajemy:
  • wystandaryzowane pudełko ze świetną wypraską, która wystarczy obrócić tak aby mieć dwie rynienki a nie jedną i gra idealnie się mieści, do tego wypraska zasługuje na jeszcze kilka słów: są na niej artykuły z gazet o morderstwie które będziemy musieli rozwiązać
  • zestawy dla sześciu śledczych czyli: plansza gracza, dwa drewniane znaczniki, oraz po jednym żetonie postępu
  • jedna plansza kalendarza z jednym drewnianym znacznikiem
  • świetnie napisaną instrukcję (przepraszam cały Portal że na początku myślałem że jej nie zrozumiem)
  • i całe dobro tej gry czyli karty (dwa komplety po 58 kart z poszlakami dla ducha i śledczych oraz 84 karty snów)

Z czym to się je?

Sprawa nie jest taka prosta. Jesteśmy śledczymi którzy trafiają do tytułowego domostwa i musimy odgadnąć kto dokonał morderstwa, by duch osoby która niesłusznie została za nie skazana mogła odejść w spokoju. Dalej myślicie że proste? Wcale nie ponieważ mamy na to tylko 7 dni(rund) podejrzanych jest więcej, a wszystko na czym możemy się opierać to sny, które podsyła nam duch. Proste, ano nadal NIE!

Jak grać?

Gra przeznaczona jest dla 2-7 graczy, jednak gra dwuosobowa nie doświadcza tak wielu emocji jak w większym gronie.
Jeden gracz będzie od teraz Duchem i to on będzie tak naprawdę chciał aby zagadka została rozwiązana.
Pozostali gracze wcielają się w rolę śledczych.
Zaczynamy
Każdy z graczy otrzymuje swoje „narzędzia”: Duch Karty Snów a Śledczy swoje plansze i znaczniki. Po czym w zależności od wybranego przez nas poziomu trudności i ilości graczy tworzymy z wybranych kart pulę podejrzanych miejsc, narzędzi zbrodni i mieszkańców domostwa.
Jeżeli martwicie się, że tych kart może być mało powiem tak: mamy po 19 kart postaci i lokacji i 20 kart przedmiotów a w rozgrywce na najtrudniejszym poziomie trudności i pełnej obsadzie graczy używamy ich po 12naście.
Następnie Duch tworzy ze swoich kart (odpowiadających tym które już leżą na stole) zestawy narzędzia, miejsca i postaci dla każdego z graczy i pod żadnym pozorem nie pokazuje tych zestawów pozostałym graczom. Kładziemy planszę kalendarza i znacznik czasu na pierwszym jego polu. Każdy z graczy ustawia na swojej planszy znacznik postępu na „czym?” i...
I tu już zaczyna się śledztwo. Duch zamyka usta, i nie odzywa się do końca gry. Bierze 84 piękne Karty snów(Równie piękne jak te z Dixita, tylko mroczniejsze), dokładnie je tasuje i bierze na rękę 6 kart.

Duch w każdej chwili może podglądać zestawy które stworzył i przyporządkował każdemu śledczemu. Teraz czas na najtrudniejsze: jako, że każdy gracz najpierw musi odgadnąć narzędzie, następnie miejsce i dopiero na koniec osobę, duch powinien w taki sposób rozdawać każdemu z graczy po jednej lub więcej kart na rundę aby naprowadzić go na te poszlaki. Gra toczy się tak przez 7 rund.
Śledczy w przeciągu 6 rund powinni odgadnąć wszystkie 3 rzeczy. Ponieważ to jeszcze nie wszystko. Przecież zabić mogła tylko jedna osoba, w jednym miejscu i jednym narzędziem. Gracze wygrywają kiedy uda się to odgadnąć. Ostatnia runda jest bardzo podobna do poprzednich. Duch z pośród wszystkich podejrzanych których odgadli śledczy losowo wybiera jednego z nich i zsyła na wszystkich wspólny sen.
Gra jest grą kooperacyjną więc gracze wygrywają razem jeżeli uda im się odszukać ostatecznego morderce, lub przegrywają jeżeli skończy się 7 runda a gracze nie odszukali zabójcy, a tym bardziej jeżeli nie udało im się odgadnąć wszystkich poszlak.

Gra wydaje się łatwa, ale Duch ma na ręce tylko 6 snów(kiedy jakiś ześle na któregoś z graczy dobiera znów do 6), a one nie są wcale takie oczywiste.
Gracze mogą rozmawiać o swoich wyborach i konsultować je między sobą, ale duch musi pozostać milczący.

Cała gra zajmie wam około godzinki

Tajemnicze Domostwo jest dobrą grą kooperacyjną która aż prosi się o mechanizm zdrajcy:)

Ale mimo wszystko Tajemnicze Domostwo nie jest grą kooperacyjną w którą za każdym razem wygramy. I dobrze!!!

Zarzuty?
Szczerze? Dwa:
  • Gra jest losowa, i czasem duch ma tak marny dociąg snów że nie wie co za ich pomocą przekazać.
  • Gra słabo wypada w dwie osoby

Podsumowanie
Wielu ludzi zarzuca grze, że jest Cluedo z mechaniką Dixita ograniczoną do paru rund i.... ehh... Nie słuchajcie ich. Gra jest bardzo dobra.
Przeczytałem kilka negatywnych recenzji na jej temat, ale ja mogę powiedzieć mi gra się podoba, a ludzie z którymi grałem byli nie tylko zachwyceni wykonaniem (grafiki) ale też i samą grą. Przy jednym z posiedzeń zagraliśmy 4 razy pod rząd mimo iż było kilka jeszcze gier przygotowanych. (ani razu nie udało się wygrać).
Polecam sprawdzić, a jak sprawdzicie to zapewne będziecie ją chcieli dla siebie, a gra kosztuje tylko około stówki!


9/10

Mistakos... czyli walka o stołki

Zbliżają się wybory... e tam wybory, jednym słowem „walka o stołki”

Mistakos czyli walka o stołki – gra wydawnictwa Trefl.

Kolejna szybka gra i kolejna szybka recenzja.

Co dostajemy?:

24 krzesła w 3 kolorach
czy coś więcej? W przeciwieństwie do zagranicznych wydań WIELKIE PUDŁO.

O co chodzi?

Graliście na pewno kiedyś w bierki i jengę. Tu zasada jest w miarę podobna. Mistakos jest grą zręcznościową w której gracze na zmianę biorą do ręki plastikowe krzesełko (które mają różne nacięcia) i ustawiają je tak aby tylko krzesło postawione jako pierwsze przez pierwszego gracza stykało się z podłożem, tworząc w ten sposób dziwną konstrukcję z krzeseł. Oczywiście przegrywa ten który spowoduje upadek naszej krzesło-podobnej wieży. Gra przeznaczona jest dla jednego do trzech graczy powyżej piątego roku życia.

Czy warto?

Tym razem nie jestem przekonany, że każdemu się spodoba, dzieciakom jak najbardziej, grającym we dwójkę też, ale pierwszorzędnie polecam tę grę
samorządowcom przed wyborami, może zauważą że ciężko jest utrzymać stołki:)

Zarzuty?

Kilka
  • dlaczego tylko dla 3 graczy, osobiście dałbym te kilka złoty więcej za kolejne 8 stołków dla choćby czwartego gracza;
  • ok fajnie wygląda pudełko które niewiele różni się od dzisiejszego standardu (jest wielkości mniej więcej CV) ale przecież kiedy spojrzeć na BGG mamy pokazane że można to było wydać w ciut lepszym pudełeczku;
  • fajnie by było ją zabrać gdzieś ze sobą ale jeśli nie będzie tam kawałka wypoziomowanej powierzchni to już nie zagramy, no i targać to pudło?
  • Ja chyba zorganizuję sobie na tę grę jakiś ciekawy woreczek
Zalety i ocena ogólna

Fajna i szybka gra, nie każdemu pewnie przypadnie do gustu, ale mi i mojej żonie się spodobała.
Pewnie jeszcze nie raz i nie dwa wyląduje na stole, ale będzie to raczej w momencie kiedy będziemy czekać na znajomych którzy się spóźniają. Wykonanie samych krzesełek też jest na dobrym poziomie, ładnie wycięte i przynajmniej mój egzemplarz nie miał sobie nic do zarzucenia. Jest fajną alternatywą dla Jengi, ale nie wiem czy może ją przebić. Kolejnym argumentem przemawiającym za zakupem jest jej cena, która nie przekracza 50 złotych (chyba, że w carrefourze 89zł TO PRZESADA!!!). Jest jeszcze jedno. Dzień dziecka, a im na pewno się spodoba! (chyba że dzieci wolą grać w GTA V).

ocena 7+/10

Zagrajcie u znajomych, na konwencie, albo kupcie(w sumie 50 zł to nie aż taki wielki wydatek).


Dobble!!! czy was przekona tak jak mnie?

Szybka gra. Szybkie oko. Szybka recenzja.

Gra która ma w sobie to coś co u wszystkich współgrających wywoływała okrzyk „jeszcze raz!”

Spot it!, a w naszej ojczyźnie Dobble wydane przez Rebel.pl jest bardzo szybką grą na spostrzegawczość, którą już chyba wszyscy znają i kochają.

Dla tych którzy jeszcze zastanawiają się nad zakupem tej gry ta równie szybka „recenzja”.

Co dostajemy?:
  • metalowe okrągłe pudełko, a w nim
  • instrukcję w której mamy rozpisane 5 wariantów gier
  • 55 kart na których znajduje się 8 z 50 symboli

Ale o co chodzi?:

Grę tłumaczy się w 30 sekund, a gra w nią maksymalnie 5 minut. Chodzi głównie o to aby na karcie którą mamy na ręce odszukać wspólny symbol z tą która aktualnie jest wyłożona. Proste? Niekoniecznie, sytuacja na stole tak szybko się zmienia, że najczęstsze wrażenie po pierwszej rozgrywce brzmi „dostaje oczopląsu!”, lub „na moich kartach nic się nie łączy”, a jednak, każda karta łączy się z każdą i to tylko jednym wspólnym symbolem. Symbole są różnych wielkości i chaotycznie zostawione na karcie, ale są.
One zawsze tam SĄ.:)

Czy warto?:

Ano warto, :)
w grę zagramy od 2 do 8 osób, ale już samemu można fajnie się z nią bawić odszukując wspólne symbole. Najciekawsze jest to, że wywołuje od razu syndrom jeszcze jednej rozgrywki, a często kończy się tak, że i po kolejnej i kolejnej i kolejnej... gra się jeszcze z 5 partii.


Czy mam jakieś zarzuty?

Ano dwa:
  • dlaczego to ja nigdy nie mogę odszukać tego symbolu?:)
  • drugi jest niestety trochę gorszy: gra która ma charakter imprezowy, gra która wywołuje syndrom nie jeszcze jednej, ale jeszcze tysiąca partii można by było oczekiwać kart które będą wytrzymalsze.

Ocena ostateczna:

9+/10

Dobble jest świetną grą o której nie trzeba mówić zbyt długo by zachęcić ludzi do zagrania w nią. Nadaje się świetnie do rozgrywek na piwie, ale również jako świetny starter przed cięższym tytułem. Zabrać ją ze sobą do parku, pubu... gdziekolwiek to nie problem bo mieści się w 90% damskich torebek (chyba, że ktoś nazwie torebkę twojej żony „futerałem na telefon”, ale i w niej Dobble by się zmieściło), a już nie mówię o plecakach.
Grę można nabyć już za niecałe 50 zł.

Szukajcie symboli... a i tak ze mną wygracie:)







poniedziałek, 21 października 2013

4) Tezeusz: Mroczna Orbita

Ciemno i bardzo, bardzo daleko do domu... czyli jednym słowem gdzieś w... kosmosie...

Odległa orbita, a gdzieś na niej krąży stacja kosmiczna Tezeusz, która już dawno nie nawiązywała kontaktu z ziemią. Co się tam dzieje? Ostatnia wiadomość jaka dotarła do bazy to „Za-a-ta-ko-wano nas...”. Na Tezeusza przybywa jednostka ratunkowa Marines. Co się okazało? Naukowcy którzy tam stacjonowali nie chcą już z nikim współpracować. Zbierają informację dla tylko dla siebie, chyba nawet sami nie wiedzą po co. Stację zaatakowali Obcy i Szaraki, a co najgorsze każda z tych ras chce przejąć kontrolę nad Tezeuszem dla siebie. Marines mają jedno zadanie: oczyścić stację z każdej formy życia i wrócić na ziemię. Ale cóż to? Temu wszystkiemu przygląda się prastara rasa nazwana przez Naukowców Pandorą. Czy ona również stanie w szranki, i dlaczego ta stacja jest tak ważna dla nich wszystkich?

RECENZJA po 2 partiach 2-osobowych w wariancie podstawowym

No więc co to?

Tezeusz:Mroczna Orbita
Gra stworzona przez Michała Oracza (twórcę Neuroshimy Hex) i wydana przez Portal w Październiku tego roku jest grą dla 2-4 graczy powyżej 8 roku życia, której 2 osobowa rozgrywka nie powinna przekroczyć 45 min.

Co w pudełku?

Pudełko standardowych rozmiarów z kartonową wypraską w środku, która dzięki specjalnemu nacięciu będzie stabilnie trzymać nasze plansze sektorów oraz... no właśnie, w pudełku znajdziemy:

  • Instrukcje
  • Okrągłą planszę życia i pozyskanych danych
  • 4 plansze sektorów frakcyjnych
  • 3 plansze sektorów uniwersalnych
  • Małą dostawkę jako sektor Pandory
  • 110 kart w tym po 25 kart Marines, Obcych, Szaraków i Naukowców, 9 kart bonusu i niestety tylko jedną kartę pomocy
  • 7 małych drewnianych krążków jako znaczniki danych i życia frakcji
  • 12 dużych drewnianych krążków(po 3 dla frakcji) jako znaczniki jednostek
  • arkusz z naklejkami na powyższe jednostki
  • około 70 żetonów w skład których wchodzą żetony każdej z frakcji, żetony ulepszeń, żetony Pandory

Jakość wykonania wszystkich elementów jest bardzo zadowalająca, a nawet trochę bardziej niż zadowalająca. Jedyne co mnie zaciekawiło w wykonaniu to karty, a raczej ich wycięcie. Część kart ma zaokrąglone wszystkie 4 boki a część tylko 2.
Jednostki mają 2 etapy rozwoju tak więc przed pierwszą rozgrywką musimy okleić drewienka jednostek naklejkami ze stroną bazową i stroną ulepszoną.

No to instrukcja.

Jak to bywa niestety u Portalu, czyta się ją miło i fajnie, ale... no właśnie jest ale! I to parę. Jest w niej parę niedomówień, których część wyjaśniają 2 filmiki przygotowane przez Portal i z których można skorzystać, a nawet zalecam je obejrzeć przed pierwszą rozgrywką. Ale niestety będę czekał na FAQ, który mam nadzieję wyjaśni jeszcze parę moich wątpliwości.

Set-Up
Rozłożenie gry zajmuje max 10 minut nawet przy popijaniu „herbaty” w międzyczasie. Przy grze 2-osobowej wybieramy 2 frakcje (polecam na początek nie wybierać Pandory), bierzemy ich sektory i ustawiamy dookoła planszy życia i danych. Dokładamy 3 sektory uniwersalne(kolejna propozycja zarówno moja jak i autora, użyjcie przy pierwszych grach zaleconego rozstawienia sektorów). Tasujemy karty bonusów i rozkładamy je na zaznaczonych polach sektorów, a te które pozostają wrzucamy do pudełka, może wskoczą do gry przy innych partiach:). Bierzemy resztę żetonów i kart naszej frakcji i rozpoczynamy grę.

A kim gramy?

Marines: hmm czy coś trzeba o nich mówić wielka siła ognia, a ich karty to typowa... dodatkowa siła ognia! Marines już od początku przygotowani są by siać śrutem i plazmą ze swoich śmiercionośnych broni, czy mają jakieś słabe strony? Pewnie mają tylko jakie? Jeszcze tego nie odkryłem:)

Obcy: najwięcej o nich mogła by powiedzieć Sigourney Weaver, bo to właśnie ten rodzaj kosmicznych morderców. Rodzą się bezbronni ale szybko ewoluują do strasznie MORDERCZEJ formy, która już po chwili kroi Marines swoimi wielkimi pazurami razem z ich wielkimi giwerami. Co najgorsze mnożą się i wszędzie zostawiają jakiegoś młodego obcego który z ciemności wyciąga swoje szpony. Czy mają jakieś słabe strony? Pewnie tak. Ale to będzie jeszcze ciężej odkryć.

Naukowcy: Komputerek w ręce i mały pistolecik. No właśnie. Za mały żeby robić nim wielką rozróbę, ale nie o to chodzi prowadząc tę rasę. Oni zbierają dane(nie wiadomo po co), a do tego najlepiej ze wszystkich znają Tezeusza. Mają tu wiele kryjówek i jeszcze więcej skrótów, a dzięki kontroli kamer na stacji ściągają dane gdy tylko wejdziemy do pomieszczenia z kamerą. I tu powstaje pytanie: Czy to że mają tak małe pistoleciki to coś złego? I czy to ich słaba strona? Może kiedyś uda nam się odpowiedzieć na to pytanie

Szaraki: Na Tezeuszu mamy po prostu Bliskie Spotkania 1 Stopnia. Kolejną rasą są szare ludki z wielkimi głowami i oczami w kształcie migdałów, dobrzy znajomi agentów Muldera i Scully. To oni przybyli tu w pokoju aby pozbierać dane, ale zostali zmuszeni do odwrotu. Nie opuszczą jednak Tezeusza dopóki nie zbiorą wystarczających informacji. Aby je dostać będą kontrolować jednostki wroga, wprowadzając je w pułapki, a w spotkaniu twarzą w twarz zamiast zabijać będą przeczesywać nasze myśli. Czy jest to najsłabsza rasa w grze? Nie ma nic bardziej mylnego! Bo co? Bo nie walą śrutem i nie tną pazurami. Wygrać z nimi nie będzie łatwo!

Pandora: nic o nich nie wiadomo! Jeszcze nie wykorzystałem ich w grze! Nie mają swojej tali kart, za to mogą przejmować kontrolę nad kartami przeciwników. Mają o wiele wiele więcej jednostek, o zróżnicowanej sile. Nie mają swojego sektora, dołączają się do sektora przeciwnika. Jak nimi grać? Dobre pytanie! Na pewno jak każdą z powyższych SKUTECZNIE.

Rozgrywka:

Trochę chaotycznie, ale z pewnym wyjaśnieniem:

Sama rozgrywka jest szybka i prawie wcale nie ma tu oczekiwania na swoją kolejkę, poruszamy jednostkę, wpadamy w ewentualne pułapki, wykonujemy „pomniejszy szturm” jeżeli w sektorze przez nasz ruch znajdą się 4 jednostki, wykonujemy akcję z naszych kart które się tu znajdują, wykonujemy akcję sektora, jeżeli mamy w tym sektorze jakąś kartę oczekującą instalujemy ją w dowolnym sektorze, jeśli nie podłączamy tu jakąś naszą kartę by się ładowała, usuwając ładującą się tu kartę przeciwnika lub przygotowując ją na pustym polu ładowania.

Tego chyba nie będę tłumaczył zaproponuję wam zapoznanie się z filmem:


wyjaśnione jest w nim chyba wszystko czego potrzeba do pierwszej rozgrywki.
Jedna z informacji którą chciałbym przypomnieć to wypchnięcie w kosmos. Kiedy jakaś jednostka wchodzi do sektora i byłaby tam piątą jednostką wypycha inną stojącą już tam jednostkę na orbitę. Aby z niej wrócić gracz musi poświęcić turę. Wprowadza swoją jednostkę z powrotem do dowolnego obszaru nie rozpatrując przy tym żadnych akcji prócz pułapek.

Gra kończy się gdy któraś z ras zdobędzie 20 punktów danych, bądź jej życie spadnie do zera

I to tyle

GRA JEST ŚWIETNA

Podsumowanie:

Dostajemy naprawdę solidny produkt, który mam nadzieję mimo drobnych niedopowiedzeń w instrukcji będzie często lądował zarówno na moim jak i waszym stole. Z czystym sercem polecam Tezeusza. Przy jednym posiedzeniu można rozegrać parę partii i się nie znudzić, ponieważ gra jest szybka, a czas oczekiwania na swoją turę jest krótki. Rasy są idealnie wyważone. Każda ma swoje mocne i bardzo mocne strony. Nie żałuje tego zakupu i nie żałuje żadnej minuty nakręcania się na nią przed wydaniem jak i po wydaniu kiedy czekałem i napalałem się na rozegranie pierwszej partii z moją żoną

ocena 8/10
plusami w tej grze jest wszystko
grafiki
klimat
zróżnicowanie ale wyważenie ras
klimat
cena
szybki set-up
klimat
w podstawce dostajemy Pandorę, która miała pojawić się dopiero w dodatku


minusy
instrukcja(półtorej oceny w dół)
o co chodzi w takim wycięciu kart
tylko jedna karta pomocy(pół oceny w dół)


PRZEPRASZAM!!! ALE NIE UMARŁEM

Przepraszam WSZYSTKICH którzy tu kiedykolwiek zaglądali! tyle obietnic i ciągle nic się nie pojawia, i tak bez żadnych obietnic dziś pojawi się!

środa, 21 listopada 2012

no i po...

No i już po ślubie, jestem młodym mężem, a moja wybranka młodą żoną:)

co prawda nie minął jeszcze tydzień odkąd powiedzieliśmy sobie tak... ale już za parę dni mamy mocne postanowienie aby zabrać się za jakieś granie i już niedługo możecie spodziewać się nowych recenzji...

Chciałbym się wam pochwalić, że na parę dni przed ślubem, piękny prezent zrobił nam sklep z grami 3trolle.pl i przysłali nam Robinsona Crusoe Ignacego Trzewiczka... i jesteśmy strasznie napaleni na zagranie w niego jak i w dwa poprzednie tytuły opisane tylko rzutem oka:)

Tak więc... jeszcze raz przepraszam za braki i takie długie przestoje czasowe w opisywaniu gier, ale każdy kto był już przed ślubem chyba mnie zrozumie... a tym którzy tego nie rozumieją mogę obiecać mocną poprawę... a i również zachęcam Wrocławian do spotkania w ten czw. tj 22 listopada ok godziny 21 będziemy grać w pokerka przy ulicy szybowcowej 19 w knajpie Przysmaki Świata:) (mam zamiar zabrać ze sobą również z dwa tytuły gier planszowych więc.....)

Pozdrawiam i niech moc będzie ze mną i z wami:)

sobota, 20 października 2012

2 Rzuty bo mam dwa oka:)


Podczas przygotowań do ślubu, który już coraz bliżej, czasu coraz mniej, a nawet wcale. Parę gier po prostu leży na półce i cały czas krzyczy „OTWÓRZ MNIE I ZAGRAJ”, a tu po prostu nie ma jak...

Mam dla was więc dziś tylko dwa małe, a nawet bardzo małe rzuty okiem na dwie pozycje które otrzymałem, jedną od wydawnictwa Rebel a drugą od sklepu internetowego 3trolle.pl.
Zacznijmy więc od tej pierwszej:

K2
Grę przekazał mi wydawca czyli Rebel, a autorem jest Adam Kałuża. Gra jak łatwo się domyślić opowiada o ciężkiej wspinaczce na tytułowy szczyt. W pudełku znalazłem dwustronną instrukcję, pięć zestawów startowych dla każdego gracza (karty, pionki himalaistów, pionki namiotów, plansze aklimatyzacji) oraz kafelki pogody. Wszystko opatrzone jest w bardzo ładne i klimatyczne grafiki. Instrukcja napisana na najwyższym poziomie, po jej pierwszym przeczytaniu raczej mało kto będzie do niej wracał, ponieważ wszystko wyjaśnione jest bardzo jasno i logicznie. W grę można grać zarówno w gronie rodzinnym, a gdy użyjemy kafelków z trudniejszą pogodą i obrócimy planszę na drugą stronę możemy podjąć wyzwanie z bardziej doświadczonymi graczami. Więc co tu dużo więcej pisać, czekam z niecierpliwością kiedy ją przetestuje.

Seassons (Pory Roku)
Ta gra narodziła się w głowie Régis Bonnessée, a polskim wydawcą jest Rebel. Grę do recenzji przekazał sklep internetowy 3trolle.pl. Co tu dużo mówić. Odkąd zobaczyłem pierwsze grafiki z gry miałem wielką nadzieje powiększyć o ten tytuł moją kolekcję. Gra wydana jest przepięknie, a dzięki grafikom nie zwraca się uwagi na małe chochliki drukarskie jakie niestety wkradły się w to wydanie. Pudełko posiada plastikową wypraskę, która już jest wielkim plusem a każdy komponent ma tu swoje miejsce. Gra przeznaczona jest dla 2-4 graczy a w pudełku znajdziemy plansze dla każdego z graczy, okrągłą planszę pór roku, oraz tor punktacji. Nie brakuje również żetonów, oraz kart i kości na podstawie których odbywa się cała rozgrywka. Mimo swoich bajkowych grafik gra przeznaczona jest dla osób powyżej 14 lat. Instrukcja jest trochę bardziej wymagająca niż przy K2 ale łatwo jest przez nią przebrnąć. Kurdę czas... to jest coś czego mi brakuje... ja chcę pograć w te gry...


Obiecuję że gry tylko będę miał chwilę i zagram w te dwa tytuły dostaniecie na ich temat trochę więcej informacji...